AKWARIUM w internacie WRESZCIE ZARYBIONE!

Stoi u nas od wakacji. Dar p. Marka Seydy. Przybyło z Gdyni. Wylazło przez okno, na szczęście z parteru, a nasi wszyscy panowie naprężali muskuły, by je w całości dowieźć – w końcu to 150 kg szkła!

Straszyło pustką, aż wreszcie p. Marek z pomocą chłopców z internatu zbudował szafki i stanęło na swoim miejscu przed Bożym Narodzeniem. Potem trwało płukanie podłoża i ustawianie kamieni, a jak kleje wyschły, p. Marek miskami nalewał wodę – policzcie: 500 litrów wody, w misce po 5 litrów – to ile misek nalał?! Ale w połowie napełniania okazało się, że ktoś wyjął kliny spod szafki i akwarium stoi krzywo, więc ok. 300 litrów trzeba był znów wylać (miskami), wypoziomować szafki przez kilka wieczorów i od nowa napełnić wodą!!! Potem uszczelki w filtrach odmówiły posłuszeństwa i filtry zalewały posadzkę. Międzyczasie – mało kto wie – Pani Dyrektor Małgorzata Woźniak uratowała nas przed potopem! Jak uszczelki dotarły i gdy filtry wodę przefiltrowały, czekaliśmy na obiecane rybki – dar hodowcy z Gdyni… Mijały tygodnie, a rybek nie było. Potem dowiedzieliśmy się, że hodowca musi poświęcić ok. 2 godziny na to, by żwawe rybki odłowić i… brakowało mu wciąż czasu na ten wyczyn. W końcu doczekaliśmy się pierwszej grupki 6 młodych tropheusów Bemba, a w miniony piątek dotarły do nas kolejne – 5 tropheusów Chipimpi – tym razem przebyły długą drogę pociągiem z Wrocławia.

Na razie to wszystko rybie dzieciątka, które urosną do kilkunastu centymetrów, a jak dojrzeją, to zmienią swoje barwy i będziemy podziwiać piękne rybki z rodziny pielęgnic z jeziora Tanganika w Afryce. A może i doczekamy się młodych rybek?!

Warto wiedzieć, że tropheusy potrafią się troskliwie opiekować potomstwem i w razie niebezpieczeństwa samica trzyma je w pyszczku. Kto ciekawy – może poszukać więcej informacji w internecie i pooglądać zdjęcia i filmiki o tych ciekawych pielęgnicach.

Na zdjęciach dorosłe tropheusy Bemba i Chipimpi i nasze akwarium o pojemności 600 l i wadze 1000 kg.

Dziękujemy wszystkim, którzy pomagali i cierpliwie czekali na nasze akwarium. Dodam, że p. Marek jest pasjonatą ryb i jak macie pytania, to odsyłam do niego. I nie karmcie rybek ani kanapkami, ani obiadem, mają swój specjalistyczny roślinny pokarm; wasze jedzenie może im tylko zaszkodzić!

Skip to content