Szwecja 2018

Bajeczna Szwecja ze sztormem, czekoladą i wspaniałą przygodą w tle.

Dzień 23 października 2018 roku zapisał się w  historii naszego PZKS-u niebiesko-żółtymi literami. I nie były to kolory naszego niepowtarzalnego, ośrodkowego logo…

Cztery dni po pełnych emocji obchodach 85-lecia placówki przyszła kolej na nową  atrakcję! Dzięki determinacji naszej nauczycielki, pani Angeliki Matuszczak udało się zorganizować pełną przygód wycieczkę do kraju naszych szwedzkich sąsiadów. W tą ekscytującą podróż ruszyło 34 uczniów.

W dzień wyjazdu przeżyliśmy chwile grozy zasypywani licznymi doniesieniami o załamaniu pogody. Szczególnie nieciekawe informacje płynęły od strony Bałtyku, nad którym rozszalał się sztorm o mocy 9 a nawet 10 stopni w skali Beauforta. W praktyce oznaczało to porywy północnego wiatru przekraczające 90 a nawet 100km/godzinę. Zapowiadało się ciekawie…

O 18:30 siedzieliśmy już w ekskluzywnym autokarze  firmy Skojan z przesympatycznym panem Maciejem za kierownicą. Nasz kierowca porwał nas w stronę Gdyni.  Przed godziną 21:00 przeszliśmy odprawę i znaleźliśmy się na pokładzie promu Stena Line. Zostawiliśmy bagaże w 4-osobowych kabinach z łazienką i po krótkiej chwili udaliśmy się na górny pokład.

Przyszedł czas na podziwianie pięknie rozświetlonej Gdyni, zrobienie pamiątkowych zdjęć oraz uchwycenie momentu wypływania promu z portu. Pogoda nas nie rozpieszczała, padał deszcz i wiał silny wiatr, a to zapowiadało atrakcje na otwartym morzu. Resztę wieczora spędziliśmy na dziewiątym pokładzie. Jedni w restauracji słuchali koncertu na żywo, drudzy oddawali się rywalizacji sportowej w pokoju zabaw grając w play station. Po koncercie wróciliśmy do swoich kabin i nastała cisza nocna… I nie była to cisza przed burza, tylko przed najprawdziwszym sztormem! Bujało nas pół nocy. Na śniadanie w restauracji hotelowej dotarliśmy z nietęgimi minami. Choroba morska dopadła większość uczestników wycieczki. Jednak znowu stanęliśmy na wysokości zadania. Kto mógł, to wspierał potrzebujących! Jedni parzyli gorzką herbatę, inni zachęcali do zjedzenia obfitego posiłku, kolejni wspierali dobrym słowem. I pomogło…

W związku z szalejącym na Bałtyku sztormem nasz prom przybył do Karlskrony z  godzinnym opóźnieniem. Mieliśmy zatem odrobinę czasu, by dojść do siebie przed kolejnym,  autokarowym etapem wycieczki. Z portu wyjeżdżaliśmy w towarzystwie naszego przewodnika, pana Jacka. W trakcie podróży zdążyliśmy poznać najciekawsze informacje dotyczące życia przeciętnego Szweda. Odbyliśmy również ekspresową lekcję języka szwedzkiego, ćwicząc zwroty grzecznościowe, powitania oraz pojedyncze – dla nas czasami bardzo śmiesznie brzmiące słówka. Podobno byliśmy bardzo pilnymi uczniami…

Po 45 minutach wjechaliśmy na Most Olandzki (Ölandsbron). Ten niezwykły, bo mierzący 6072 metrów most łączy stały ląd z wyspą o nazwie Olandia. Jest ona najdłuższą wyspą na Bałtyku (137 km długości). Pełno tu tajemniczych miejsc, wiatraków, runicznych kamieni, pamiątek po wikingach oraz jak głoszą legendy lasów zamieszkiwanych przez trolle. Niestety żadnego nie spotkaliśmy ale za to zrobiliśmy sobie masę fajnych zdjęć ze szwedzkim wiatrem we włosach…

Wracając z Olandii zawitaliśmy do pobliskiego miasteczka Kalmar. W pierwszej kolejności weszliśmy na wały obronne lokalnego zamku. „Klucz do królestwa” – tak w czasach średniowiecznych nazywano kalmarski zamek, uznawany za jedną z najważniejszych twierdz Europy Północnej. Przez wiele lat zamek był twierdzą graniczną i odgrywał ważną rolę w polityce skandynawskiej. To tutaj w 1397 roku zawarto Unię kalmarską, jednoczącą trzy królestwa (Szwecji, Norwegii i Danii) pod wodzą jednego króla. Z murów twierdzy rozpościerają się widoki na miasto oraz na otaczającą cieśninę. Następnie zwiedziliśmy bogato zdobioną, barokową Katedrę Kalmarską. W świątyni znajduje się kącik zabaw dla dzieci, łazienka oraz terminal bankowy z możliwością wpłacania datków przez wiernych. Przed wyjazdem z tego malowniczego miasteczka skorzystaliśmy z czasu wolnego. Pod okiem naszych opiekunek udaliśmy się na zakupy. Każdy chciał przywieźć swoim bliskim jakiś pamiątkowy drobiazg. Największym powodzeniem cieszyła się szwedzka czekolada Marabou.

Kolejny punkt zwiedzania „odhaczyliśmy” już w samej Karlskronie. Miejscowość ta położona jest na 33 wyspach i uznawana jest za najsłoneczniejsze miasto w Szwecji. Dzięki jej licznym zabytkom została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przed zwiedzaniem Karlskrony wjechaliśmy na punkt widokowy na Bryggareberget, by móc podziwiać miasto w świetle zachodzącego słońca. Odwiedziliśmy Targ Rybny (Fisktorget), miejsce do którego dawniej codziennie rano przypływali rybacy i sprzedając świeżo złowione dorsze, śledzie i flądry. Te czasu już minęły, ale do dziś na środku Targu Rybnego stoi ostatnia rybaczka, która zachwala swój towar. Chętnie z nią pozowaliśmy do zdjęć, bo podobno jej towarzystwo przynosi szczęście. Zawitaliśmy także do  Björkholmen, dawną wyspę, na której zachowały się cenne, maleńkie, drewniane domki pierwszych stoczniowców. W dawnych czasach była to dzielnica biedoty, dziś jest to najbardziej pożądane miejsce zamieszkania w Karlskronie. Z  Björkholmen udaliśmy się na Wielki Rynek  (Stortorget). Na jego środku znajduje się pomnik króla Karola XI, który założył miasto, a teraz dumnie podziwia swoje dzieło. Ostatnim punktem zwiedzania tego kolorowego miasta był największy drewniany kościół w Szwecji – kościół Admiralicji, który może pomieścić jednorazowo 4 tysiące wiernych. Przy kościele warto zwrócić uwagę na dwie atrakcje. Pierwsza to rzeźba Matsa Rosenboma. Według legendy, jeśli podniesie się kapelusz i wrzuci pieniądze, na pewno wrócimy do Karlskrony. Oficjalnie zebrane pieniądze  przekazywane są najbardziej potrzebującym. Druga atrakcja to pomnik chłopca, Nilsa Holgerssona. Jest on bohaterem znanej także w Polsce książki „Cudowna podróż”.

            Natomiast nasza cudowna podróż po Szwecji zakończyła się po godzinie 20:00 przed terminalem promowym. Po szybkiej odprawie ulokowaliśmy nasze bagaże w kabinach (tym razem na 8 poziomie) i udaliśmy się do restauracji na zasłużoną, pyszną obiadokolację. Po tak obfitującym w atrakcje, intensywnym dniu, a tym bardziej „rozbujanym” ranku nie byliśmy skorzy do nocnych pogawędek. Sen przyszedł szybko, zwłaszcza, że morze na nowo zaczęło nas porządnie kołysać…

            Następnego ranka pożegnaliśmy nasz prom i udaliśmy się do Wejherowa. Z min oraz autokarowych rozmów można było wyczytać wiele pozytywnych emocji. Wycieczka przeszła wprawdzie do historii, ale wspomnienia o niej będą jeszcze długo wracać… O tym, że warto było zorganizować ten wyjazd świadczą Wasze piękne wpisy na bardzo popularnym portalu społecznościowym. Zacytujemy tu dwa, które chwyciły nas za serce:

„Nie ma nic piękniejszego jak to być za granicą i tę wycieczkę zapamiętam do końca życia” Artur F.

„Było bardzo ładne widoki widać, miło się patrzyło, niema to jak za granicą, lubię takie widoki” Benia L.

            Kolejny raz udowodniliście, że warto się dla Was starać. Wasze pełne dojrzałości zachowanie podczas całego pobytu na promie oraz w Szwecji, a także Wasza wysoka kultura osobista bardzo nam zaimponowały. Dziękujemy za każdą minutę spędzona w Waszym towarzystwie.

Angelika Matuszczak
Magdalena Jeka
Urszula Gajdemska
Aleksandra Kotowicz
Dagmara Maciejewska
Małgorzata Marcinkowska